Magdalena Mroczek

sobota, 5/08/2017

Magdalena Mroczek schudła 49.2 kg

Magdalena Mroczek przed procesem

Nie miałam nic do stracenia… poza kilogramami

Wiosna 2015 roku była dla mnie trudnym i przełomowym czasem. Zaczęłam przyjmować insulinę, bo „proszki” już nie działały. Wtedy też okazało się, że poza cukrzycą typu II mam insulinooporność. Ważyłam ponad 100 kg i trudność sprawiały mi zwykłe codzienne czynności, np. zawiązywanie butów. Właśnie zdrowie było dla mnie głównym bodźcem do zmian. Oprócz problemów endokrynologicznych miałam bóle kręgosłupa i stawów , które utrudniały mi poruszanie się oraz nadciśnienie, na które przyjmowałam jednocześnie duże dawki 3 różnych leków.

Odkąd pamiętam, miałam problem z wagą. W czasach szkolnych lekarze nie starali się mi nawet pomóc w redukcji wagi, tylko wypisywali mi zwolnienia z lekcji wychowania fizycznego. Kwestie zdrowotne związane z tym stanem zaczęły mnie dotyczyć jakieś 6 lat temu.  Od wielu lekarzy słyszałam tylko, że otyłością jestem obciążona genetycznie, bo wszystkie kobiety w mojej rodzinie są „grubsze”. Mój tryb życia, a zwłaszcza żywienie nie należały jednak do wzorowych. Jadłam zbyt wiele niezdrowych produktów, zazwyczaj o nieodpowiednich porach, do tego często z tzw. „doskoku”.

Wiele razy podejmowałam próby redukcji wagi: samodzielne oraz z pomocą dietetyka. Moja waga spadała o 10-15 kg, po czym wkrótce „wracała” do poprzedniego poziomu. Stosowane przeze mnie diety nie uczyły zdrowego odżywiania – wszystkie polegały na ograniczaniu ilości jedzenia albo eliminowaniu konkretnych produktów.

O panu Konradzie Gacy słyszałam od dawna, nawet, kiedy w Warszawie nie było jeszcze żadnego GACA CENTRUM. Kiedy powstał ośrodek na Ursynowie, chciałam rozpocząć proces odchudzania, ale odkładałam decyzję na później. W końcu mądre odchudzanie zaczęła moja koleżanka. Obserwowałam ją i widziałam, jak staje się szczęśliwa. Moja decyzja wciąż jeszcze „dojrzewała”, ale wiedziałam, że GACA CENTRUM to miejsce, w którym otrzymam rzetelną pomoc. W czerwcu 2015 z wagą 102,5 kg rozpoczęłam odchudzanie.

Już na spotkaniu wprowadzającym byłam nastawiona na sukces. Wyszłam z założenia, że nie mam niczego do stracenia poza zbędnymi kilogramami, za to mogę wiele zyskać… Powiedziałam sobie, że to będzie przygoda, a nie kara. Obawiałam się trochę, że będę źle znosić pierwsze tygodnie odchudzania, ale „poszło gładko”. Nie miałam żadnych problemów. Łatwo przestawiłam się na nowy tryb. Wcześniej oczywiście nie nosiłam ze sobą pojemników z jedzeniem do pracy. Tym bardziej na wyjazdy! Dieta zawierała wiele produktów, których wcześniej nie jadałam. Po pierwszym miesiącu zredukowałam prawie 10 kg! Pierwsze tygodnie bardzo zmotywowały mnie do dalszej pracy, chociaż były wakacje i trochę brakowało mi sezonowych owoców. Jednak dzięki wspaniałym wynikom nie było mowy o żadnych odstępstwach od zaleceń. Wtedy pierwszy raz dotarło do mnie, że tym razem na pewno uda mi się skutecznie schudnąć. Czułam, że trafiłam do miejsca, gdzie są ludzie, którzy potrafią mi nie tylko pomóc, ale też mnie dobrze zmotywować.

Bardzo szybko odstawiłam wszystkie leki na cukrzycę. Ustąpiły też bóle stawów. Reakcje ludzi, którzy przez jakiś czas mnie nie widzieli, były bezcenne. Ci zaś, z którymi miałam styczność na co dzień, dawali mi duże wsparcie w moich działaniach – zwłaszcza rodzina i przyjaciele. W zakupach i gotowaniu pomagał mi tata. Pracuję do późna, więc mogłam na niego liczyć. Wcześniej w czasie spotkań i wyjazdów ze znajomymi przyjmowałam rolę fotografa, żeby nie było mnie na zdjęciach. Te czasy odeszły już w niepamięć.

Ostatecznie odstawiłam wszystkie leki. Zaszła także zmiana mojej osobowości. Stałam się bardziej otwarta. Wszyscy mi powtarzają, że teraz jestem roześmiana i gadatliwa, otwarta na świat i ludzi. Myślałam, że zawsze taka byłam…, ale dzięki otoczeniu zrozumiałam, że jednak nie. Polubiłam aktywność fizyczną. Jeśli z jakiegoś powodu nie mogę wykonać treningu, czegoś mi brakuje. Rozmiar ubrań zmieniłam z 54 na 34/36 (to dla mnie największy szok!), redukując ponad 50 kg. Pozbywałam się już starych ubrań. „Na pamiątkę” zostały mi tylko jeansy i koszulka, w których przyszłam na swoją pierwszą konsultację w procesie.

Od zakończenia odchudzania minął ponad rok. Nadal odżywiam się regularnie – mój organizm przyzwyczaił się do stałych pór posiłków. Staram się też regularnie ćwiczyć… Mam zdecydowanie więcej zdjęć, chętniej do nich pozuję. Trud podjęcia odchudzania z GACA SYSTEM z pewnością się opłacił. To miała być moja ostatnia próba redukcji wagi; gdzieś w środku czułam, że nie będzie potrzeba kolejnych. Moje życie zmieniło się pod każdym względem, także tym najbardziej osobistym i teraz już wiem, że opłaciło się podjąć tą ostatnią z ostatnich prób, jak sobie mówiłam idąc na spotkanie wprowadzające. Wiele się przez ten rok nauczyłam. Teraz nie ma już możliwości, żebym wróciła do starych nawyków i że to naprawdę przygoda mojego życia.

Od kilku miesięcy biorę też czynny udział w różnego rodzaju biegach : sztafetowych, maratonach.  Biegam z innymi osobami, które poznałam w Gaca Centrum, biegam w koszulce, gdzie  na plecach jest informacja, że dzięki Gaca System zredukowałam wagę o – 52 kg. Zdarza się niejednokrotnie, że po takim biegu ktoś podchodzi, pyta, czy to prawda, gratuluje osiągniętego sukcesu, co jest bardzo miłe.

Warto w tym konkretnym miejscu zacząć walkę o siebie. Wszystko jest kwestią determinacji. Ja wiedziałam, że nie zrezygnuję. Wiele osób z mojego otoczenia, także z pracy, zdecydowało się na odchudzanie. Według mnie, najważniejsze jest to, by samemu poczuć potrzebę dokonania zmiany. Zrób to tylko i wyłącznie dla siebie, nie ze względu na kogoś innego, a wtedy wszystko się uda.