Joanna Smolińska

sobota, 18/11/2017

Joanna Smolińska schudła 65 kg

Joanna Smolińska przed procesem

Postawiłam na siebie…

Joanna Smolińska ma 40 lat. Mieszka w Człuchowie w woj. pomorskim z nastoletnim synem i pracuje jako księgowa. Otyłość, niechęć do aktywności fizycznej, seriale, kanapa i przysłowiowe kabanosy – przez wiele lat były nieodłącznymi elementami jej życia. Pani Joanna w nieco ponad rok schudła 65 kilogramów, i na nowo układa swoje życie. Teraz czuje się atrakcyjną kobietą, która nie czeka na spełnienie marzeń – tylko sama odważnie je spełnia!

Od zawsze byłam osobą charakterystyczną – mówi Joanna. – Miałam czerwone włosy, 181 cm wzrostu i byłam bardzo towarzyska. Przed urodzeniem syna ważyłam ok. 85 kg i przy moim wzroście to była dla mnie dobra waga. Po ciąży z 85 kg zrobiło się 135 i… tak mi już zostało. Pomimo że była to już otyłość 3 stopnia, udawałam, że nie przejmuję się tym zbytnio. Niejednokrotnie osoby z mojego otoczenia pytały, czy naprawdę dobrze mi z tymi kilogramami, a ja odpowiadałam, że jest „ok”, bo przecież wszyscy nie muszą być szczupli… Tym bardziej, że zdrowotnie też nic mi jeszcze nie było, oprócz tego, że ciężko było mi wchodzić po schodach. Oczywiście, co jakiś czas próbowałam się odchudzać. Piłam jakieś koktajle, albo zapisywałam się na fitness, z którego bardzo szybko rezygnowałam… I nawet, gdy był efekt, to tylko na chwilę, bo szybko „zachłystywałam się” tymi zrzuconymi kilogramami, one wracały, a ja robiłam dobrą minę do złej gry… Jednak, tak „w środku”, czułam, że sama siebie okłamuję i że fajnie byłoby być szczupłą… Chociażby ze względu na ciuchy, które w rozmiarze 54 trudno było dostać… Trwało to ponad 14 lat.

Przełom nastąpił jesienią 2015 roku, gdy usiłowałam znaleźć dla siebie kurtkę na zimę w rozmiarze 54 i trafiłam na panią, która sprzedawała ubrania, bo bardzo dużo schudła. Zapytałam, ją jak to zrobiła i w odpowiedzi usłyszałam, że odchudzała się w GACA SYSTEM. Wprawdzie Konrada Gacę znałam z serialu „FAT Killers. Zabójcy tłuszczu”, ale dopiero przykład przypadkowo poznanej osoby stał się dla mnie impulsem do „zawalczenia o siebie” i skorzystania z jego wiedzy oraz doświadczenia Decyzję podjęłam bardzo szybko i już następnego dnia zarejestrowałam się na portalu internetowym Gacasystem.pl.

Pierwsze treningi – z wagą 135 kg – nie były łatwe, ale tu olbrzymią pomocą i motywacją był dla mnie mój nastoletni syn. To on mi mówił: „Mamo ja Ci pomogę”. To on mnie ciągnął za ręce, liczył brzuchy i mówił: „Mamo dasz radę!”. I miał rację – dałam radę. Przez całe odchudzanie „szłam jak koń z klapkami na oczach” i nie miałam problemu z przestrzeganiem zaleceń. Gdy była godzina posiłku, to zawsze wyjmowałam pojemniczek i jadłam – nawet w kolejce na poczcie, na stojąco. Na przyjęcia zabierałam swoje jedzenie, a będąc w lokalu – wyciągałam swój posiłek i prosiłam, żeby mi go podali elegancko, nawet zwykły twaróg… Pamiętam moje pierwsze święta Bożego Narodzenia podczas odchudzania; zapytałam prowadzącego mnie terapeutę jak je przeżyć i w odpowiedzi usłyszałam:
„Duchowo… i według kartki z dietą i ćwiczeniami”. I tak zrobiłam!

Odchudzanie w GACA SYSTEM przeszłam bez kryzysu i nawet przez moment nie poczułam, że „mam już tego dosyć”, ani nie patrzyłam w kalendarz, odliczając dni do końca odchudzania… Energia, która mnie wręcz rozpierała – odsuwała na bok wszystkie słabości! Ja zaczęłam po prostu inaczej żyć. Stałam się osobą naprawdę aktywną – chociaż nigdy wcześniej, nawet przed ciążą, za aktywnością fizyczną zbytnio nie przepadałam…

Zmieniłam elegancki miejski rower z koszyczkiem na rower górski, który jest w stanie sprostać moim obecnym potrzebom… No, bo ja teraz jeżdżę na rowerze po 50 km i jeżdżę – nie po to, żeby zwiedzać – tylko wysiłkowo i na czas! Moim marzeniem jest udział w MTB. Wciągnęło mnie też bieganie… A najbardziej – to moment, gdy wbiegam na metę… Wtedy – bez względu na to, na którym jestem miejscu i jaki mam czas – łzy napływają mi do oczu, bo wyobrażam sobie, jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie powiedziała „stop” otyłości. Ciągle powtarzam sobie, że nigdy już nie będę gruba i – chociaż cały czas mam w sobie bardzo dużo pokory, o której mówi p. Konrad Gaca – to teraz, po wyprowadzeniu z diety, mam poczucie, że ja nie „walczę o utrzymanie formy” tylko trwam w tym, co przyjęłam za swoje!

Ja w tym momencie mogłabym być już „zgnuśniałą 40-latką”, a czuję się po prostu atrakcyjną kobietą! Naprawdę mam satysfakcję w sytuacjach, gdy jakiś mężczyzna się za mną obejrzy albo gdy jadę rowerem lub biegnę, a kierowcy zatrzymują się i z uśmiechem mnie przepuszczają. Nigdy wcześniej tak nie miałam… To jest cudowne uczucie, które po prostu „dodaje mi skrzydeł”!

Dla mnie to, co zrobiłam – czyli przejście od moich czerwonych włosów i 135 kg, poprzez „poderwanie się z kanapy” , do mojej obecnej formy – dało mi poczucie, że „mogę wszystko”! Czasem też myślę sobie, że to, że byłam gruba, nie było tak zupełnie pozbawione sensu… A może to było po to, żebym miała okazję pokonać otyłość i wyjść z tej bezsensownej sytuacji silniejszą?

System, który stworzył Konrad Gaca – jest po prostu genialny, a on sam jest dla mnie wręcz „cudotwórcą”, który nie tylko odchudza, ale zmienia ludzkie losy… Nie udaje się to tylko tym, którzy nie słuchają i „na własną rękę” modyfikują zalecenia p. Gacy, bo uważają, że „wiedzą lepiej”.

Teraz jestem szczęśliwą kobietą, która cały czas spełnia swoje marzenia, bo one same nigdy się nie spełnią! Pokochałam to moje „nowe życie”, a do pełni szczęścia brakuje mi teraz może tylko jeszcze jednego… po prostu – zakochać się…