Justyna Wiśniewska

niedziela, 1/10/2017

Justyna Wiśniewska schudła 32 kg

Justyna Wisniewska - metamorfoza

Teraz patrzę ludziom prosto w oczy…

Justyna Wiśniewska ma 37 lat i mieszka w Poznaniu. Pracuje jako broker ubezpieczeniowy. Słodycze przez wiele lat były dla niej antidotum na stresy i niepowodzenia, co przekładało się na coraz większą wagę i brak pewności siebie. Gdy trafiła do Gaca Centrum w Poznaniu, ważyła prawie setkę. Z perspektywy czasu mówi, że powiedzenie „stop otyłości” to była jedna z najlepszych decyzji w jej życiu. Schudła 32 kg w 10 miesięcy i teraz wie, że „może wszystko”. Śmiało patrzy ludziom prosto w oczy i zdrowym stylem życia inspiruje do zmian swoje otoczenie!

Moja przygoda z odchudzaniem w Gaca System zaczęła się od przypadkowego obejrzenia „Odchudzania na śniadanie” w telewizji śniadaniowej. To, co mówił pan Konrad, zaciekawiło mnie do tego stopnia, że postanowiłam zgłębić temat i zaczęłam szukać informacji w Internecie. Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu okazało się, że jest ośrodek Gaca Centrum w Poznaniu, gdzie właśnie za kilka dni będzie spotkanie wprowadzające dla tych, którzy chcieliby zacząć odchudzanie. Spotkanie miał poprowadzić sam pan Konrad! Pamiętam, że to był Dzień Dziecka. Żeby było mi raźniej – niby żartem – zapytałam mamę, czy z okazji tego święta pojedzie ze mną na to spotkanie , bo ja chyba chciałabym tam chodzić się odchudzać… Poszłyśmy obie. A jak już tam weszłam i posłuchałam to tego, co mówił na wykładzie pan Konrad Gaca, to wiedziałam, że „to jest to” i że ja tu zostaję!

Moje problemy z wagą zaczęły się, gdy miałam kilkanaście lat. Kilka razy zaczynałam się odchudzać, ale zawsze potem kilogramów przybywało z nawiązką… Bo ja strasznie „zajadałam” stresy – każde niepowodzenie kończyło się zjedzeniem ogromnych ilości słodyczy i to najczęściej w ukryciu. Poważnych problemów zdrowotnych jeszcze nie miałam, ale podwyższone do 95 tętno sugerowało, że te kilkadziesiąt kilogramów nadwagi nie jest obojętne dla organizmu… Rok przed przyjściem do Gaca Centrum zaczęłam się sama odchudzać – ze 114 kg, ale dieta nie była dobrana do moich potrzeb i okazało się, że zakwasiłam sobie organizm. „Wyszło” to po zrobieniu badań przed realizacją programu Gaca System, a po miesiącu odchudzania wszystko wróciło do normy – i puls i kwas moczowy.

Obawiałam się, że w Gaca Centrum szybko się zniechęcę i zrezygnuję, jak to zwykle bywało z moimi postanowieniami, ale tym razem nie znudziło mi się. Wszystkie trzy etapy odchudzania przeszłam od początku do końca! Najbardziej spodobała mi się kompleksowość Gaca System i to, że wszystko tu jest logiczne, proste i przejrzyste. A co najważniejsze – w Gaca Centrum dostałam pomoc, jakiej oczekiwałam. Czułam się tu bezpiecznie i miałam pewność, że pan Konrad Gaca wie, co robi! A obecnie jestem tego „żywym przykładem”…

Teraz, gdy pytają mnie, czy „już normalnie jem”, to ja odpowiadam, że tak, bo w Gaca System nauczono mnie, co to znaczy jeść normalnie. A jeśli ziemniaki z sosem dzień w dzień to dla kogoś jest „normalnie” to – fakt – ja jem teraz „nienormalnie”…

Bardzo dopingowała mnie mama… Jak wspominałam – razem byłyśmy na spotkaniu wprowadzającym. Mama najpierw się przyglądała, a gdy zobaczyła efekty, to poszła za moim przykładem. Schudła 24 kg, też skończyła już odchudzanie i jest wyprowadzona z diety. Zresztą tata też zaczął się inaczej odżywiać , czyli wszyscy odnieśliśmy korzyść.

Wiadomo, że zmiana „na zewnątrz” jest najbardziej widoczna, ale tego, co zachodzi w człowieku wewnątrz to coś, czego czasem nie jest się nawet w stanie przekazać… W moim życiu naprawdę wiele się zmieniło!

Niby nigdy nie przejmowałam się swoim wyglądem, ale to tyko tak „teoretycznie”… Tak naprawdę, to bałam się wychodzić z domu… Bałam się, co ludzie powiedzą, ale na zewnątrz tego nie okazywałam. Teraz jestem bardzo pewna siebie. Jak idę – to idę! Nie spuszczam głowy jak „ofiara losu”, tylko idę i patrzę ludziom prosto w oczy! A swoim zdrowym stylem życia – „zarażam” innych!

Moim marzeniem jest założenie szczęśliwej rodziny, no i – bieganie… Biegać już zaczęłam! Wprawdzie na razie to było tylko 5 km i nie na czas, bo to był „Colour Run”, ale w zamiarach mam półmaraton…